Już po raz kolejny razem z grupą Aktywny Weekend wybrałem się w góry. Tym razem naszym celem było zdobycie śnieżki od Czeskiej strony, a dokładniej od Pec pod Sněžkou. Spotkaliśmy się o godzinie 6:00 przy wzgórzu Andersa we Wrocławiu. Standardowo nie obyło się bez lekkiego opóźnienia i z Wrocławia wyjechaliśmy około 6:30. Na miejsce dotarliśmy o godzinie 8:45. Po szybkim przebraniu oraz spakowaniu potrzebnych rzeczy ruszyliśmy wybraną trasą około godziny 9:00. Do pierwszego schroniska Richtrovy Boudy dotarliśmy po około półtoragodzinnym marszu. Tam zatrzymaliśmy się na śniadaniu oraz czeskim piwie. Na jednym ze zdjęć prezentuje dostępne menu. Pełni energii ruszyliśmy dalej. Wraz ze wzrostem wysokości odczuwalna temperatura była coraz niższa, potęgował ją dość silny wiatr. Cała grupa razem zmierzała do naszego kolejnego celu czyli schroniska Luční Bouda. Niestety w trakcie podróży zgubiłem swoje ulubione okulary. Wróciłem do miejsca gdzie po raz ostatni miałem je na zdjęciu, ale niestety nie znalazłem ich po drodze. Być może ktoś je znalazł lub siła wiatru zwiała je gdzieś poza szlak. W Luční Bouda spotkaliśmy się z dość niemiłą obsługą, która czepiała się najmniejszych drobiazgów. Mi dostało się za przestawienie krzesełka, aby dosiąść się do swojej grupy. Co do samego jedzenia zastrzeżeń nie mam i zamówiona przeze mnie pikantní klobása była naprawdę smaczna. Po godzinie 14 ruszyliśmy dalej w drogę, gdzie naszym celem był Dom Śląski. Po niecałej godzinie byliśmy w wyznaczonym miejscu. Przed samym schroniskiem mijaliśmy grupę narciarzy, którzy mieli na sobie strój oraz narty z poprzednich wieków. Muszę przyznać, że wyglądali bardzo ciekawie. Po rozgrzewającej herbatce ruszyliśmy na atak szczytowy. Szlak powyżej schroniska być dość mocno oblodzony. Widoczność, co widać również na zdjęciach – słaba. Myślałem już o wyciągnięciu raków, ale jako, że nie ślizgałem się tak bardzo to stwierdziłem, że jeszcze nie są konieczne. Po dość stromym podejściu o godzinie 15:19 byliśmy na szczycie. Szybko zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia i schowaliśmy się w Poštovna na Sněžce. Jako, że była już późna godzina po paru minutach ruszyliśmy w dół. Zejście okazało się jeszcze bardziej problematyczne niż wejście. Po paru metrach sięgnąłem po raki i uważam, że raczki/raki w takich warunkach są konieczne. Polecam każdemu, kto planuje zimową turystykę w górach. Nigdy nie wiadomo, co spotkamy na naszym szlaku. Po założeniu raków schodziło mi się już bezproblemowo. Mogłem obserwować i czasem z uśmiechem patrzeć na upadki w naszej ekipie. Niektóre były naprawdę komiczne. Wspominam to z uśmiechem, ponieważ nikomu nic się nie stało poza lekko obitymi tyłkami. Jak się już tego wcześniej spodziewaliśmy na szlaku zastał nas wieczór. Po godzinie 17: 00 zrobiło się ciemno. Polecam każdemu, aby wybierając się w góry spakował ze sobą czołówkę lub latarkę. W świetle trzech czołówek zeszliśmy na dół gdzie byliśmy około 18:30. W drodze powrotnej przy okazji odstawienia kolegi Mateusza z Kamiennej Góry odwiedziliśmy pizzerie. Przy wspólnym posiłku był czas na świętowanie sukcesu oraz wspominanie minionego dnia. Mimo ciężkich warunków pogodowych zimowe podejście na Śnieżkę uważam za bardzo udane. Taka pogoda też ma swój urok i potrafi cieszyć. Zapraszam do fotorelacji z wypadu. W najbliższym czasie zamierzam dodać niezbędnik, co należy zabrać w góry.

Trasa:

Pec pod Sněžkou->Modrý Důl->Richterovy Boudy->Luční Bouda->Schronisko Dom Śląski->Śnieżka->Nad Růžovohorským sedlem->Růžohorky->Pec pod Sněžkou



Zimowa Śnieżka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *